HRABIANKA TRUSZKOWSKA (2) 


na świat przyszła pierwsza 
- wyprzedzając siostrę bliźniaczkę 
dobrze czuła się wśród najlepszych    
jednak życie stawiało ją gdzieś pośrodku 

może dlatego lubiła mierzyć z góry
w dzień pierwszej komunii weszła na smolisty dach altanki 
jedenastolatka podziwiała miasto z kabiny szybowca
osiemnastka wspięła się na wysoko zawieszony gust
- swojego chłopaka
wszystko wirowało 
kwitły kalkulacje 
pierwsze zawiązki 
radość z owoców

wiek balzakowski - już nie z góry 
patrzyła z pozycji siedzącej 
gorszy wzrok ciężkość nóg
a przewlekłe zmęczenie dopełniało zła 
potem już było tylko gorzej ale nie tak źle 
by przerwać podróż

dziś w moim ośrodku 
zajmuje apartament na górnym pokładzie 
z widokiem na najbliższe jutro
tak płyniemy czterdzieści siedem już lat

szlagier mojego życia do dziś się nie znudził
a widać już zarysy ostatniej przystani
POD ZAKRYTYM NIEBEM

               mojej Bożence chorej na sm

wsłuchuję się
czy to gołębie na blaszanym parapecie
czy może krople zaczynają tańczyć 
monotonię 

tak - to dźwięki szumiącej melodii
opadają na parapet  
po liściach kasztanowca

taniec i zaduma

czuję jak wena zagląda mi przez ramię
i sprawdza czy już piszę 

piszę
o dziewczynie 
z czerwoną przepaską we włosach

gdy skończę
przeczytam to w drugim pokoju
gdzie siły i głos już dawno nieczynne
słuch jakby na rozdrożu
tylko oczy - jak zawsze 
w  błękicie

i będę czytał 
wyraźnie 
głośno

a gdy zacznę o czerwonej przepasce 
pojawi się uśmiech 
prawie tak piękny
jak wtedy
o świcie
LUBI BŁĄDZIĆ                                       


wśród drzew starego lasu

o świcie 
opuszcza dom
zagłębia się w przyrodę
poranek tam już
rozbudzony

i ona

swoje imię wymawia zalotnie
przedstawiając się dodaje - córka leśniczego
spojrzenie konwalii doprawione miętą  
gdy buzię upiększa kokietliwy zgryz  
zacienia go uśmiech i woń jaśminu
ze skraju kniei  

raz szła dziką bruzdą do leśnej pasieki  
co chwilę chwytała sukienkę
by wiatr jej nie uniósł za wysoko 
a było bezwietrznie  

nim pstryknął jej zdjęcie 
kilka razy poprawiała warkocz
choć dobrze był ułożony  

lubi słuchać 
wtedy nieruchomieje 
gdy jej usta rozchylił miodowy głos  
i objawił Leśmianem 
-
 ja jestem las ten cały  
zaniemówił 
rozejrzał się
jakby szukał oparcia 

teraz już wie 
poezja może kwitnąć 
wśród drzew starego lasu
  
Podstronę utworzono 1 września 2015 roku
Tomik zawiera 33 wiersze
w tym 3 wiersze przetłumaczone na j. angielski
DRZEWA SĄ NAJŁADNIEJSZE GDY KWITNĄ 


zwłaszcza stare

kora pomarszczona
oddech nieco słabszy 
ale lśnią 
kolorami spokoju 
i mądrości 
MIĘDZY GROBEM I WRZOSEM


wieczór 
pole namiotowe 
niebo jeszcze zasnute warstwami
przy ziemi mgły 
nasączone niedosytem  

nocą nadejdzie chłód 
będzie pretekst 
namiot przytuli się do namiotu
czułość do czułości 
migotanie rozświetli odkryte niebo 
zdobywca zrówna się z ujarzmionym
pod jednym wielkim namiotem

a po bokach - niczym gapie 
z lewej cmentarz 
z prawej wrzosowisko
"Hrabianka Truszkowska"

 tomik wierszy wydany w sierpniu 2015

Autor i wydawca
 Wiktor Mazurkiewicz - Elbląg
WALC A-MOLL


poranek
słoneczny świergot 
chciała z tego coś zaczerpnąć 
u niej słota uciążliwa  
gałązki urastają do rozłożystych koron 

po bezsennej nocy
zasiadła do fortepianu 
przemienić chłód nadętych chmur 
w nastrój wolno płynącego obłoku
tonacja sama się wybrała
kolejne takty lekko wskakiwały 
z klawiatury na pięciolinię

tak rozgrywała swoją gorycz
dopisując kolejne znaki 
dla niego

końcowy akord nie był przypadkowy
bardzo chciała żeby zabrzmiał 
krzycząco
niech wie
niech zapamięta

ostatnie nuty grały wolno 
i dobitnie 
- będę czekała  
 
PANNICA


na wielkomiejskim chodniku 
sprzedaje doniczki   
i kamionki zdobione 

ma piękną rzeźbę
mogłaby też ją wystawić
ale boi się 
że ktoś kiedyś 
rzuci w nią 
kamieniem